Mirrors
mirrors.blog.interia.pl

Notki i komunikaty ogólne o tym blogu

Witam!
Mirrors=lustra - naszej rzeczywistości, mnie samego, a może odnajdziecie swój własny wizerunek?
Charakter bloga: krytyczny a nawet uszczypliwy. Po co? Wyrzucę z siebie urazy i złości, aby przez swoiste katharsis oczyścić swój umysł, wybaczyć sobie i innym, iść do przodu.
A Ty, jeśli znajdziesz siebie w tym lustrze - może też coś zrozumiesz, zmienisz?
Nie będę regularny, nie mam na to czasu. Bedę się także cofał w przeszłość.
To jest nie tyle dziennik, co raczej notatnik myśli.

Bądźmy razem.
                                    Mirror



Archiwum
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wyszukiwanie
Wyszukaj w tym blogu:
Fraza:
Od kalendarz do kalendarz
 
<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
1440
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
10
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
3
Bieżące wpisy (patrz też archiwum)
2010-03-06 Burfil
Polska przoduje (tyłuje?) w rankingu państw, które najmniej łożą na rozwój nauki.
To zła polityka, ale argumentuje się, że brak jest środków.
Żeby więcej zaoszczędzić, proponuję np. takie oto rozwiązania.

Należy dowartościować Instytut Ziemniaka przez połączenie z Instytutem Filozofii. Pracownicy tego pierwszego już nie będą nazywani kartoflami, a filozofowie sięgną bardziej do korzeni (nie tylko ziemniaków) i nie będą majaczyli o lepszej przyszłości.
Podobnie można postąpić z placówką buraczaną przy Instytucie Cukrownictwa, to dowartościuje tych, których czasem nazywają burakami.
Proponuję nowe nazwy placówek: Ziemfil lub Filoziem oraz Burfil, itp.
Jak oszczędność, to powinna być i w nazwach.

A może w ogóle zlikwidować instytuty przemysłowe, skoro już prawie nie ma przemysłu?
80% (?) towarów wytwarza się lub sprowadza z Chin, więc może raczej utworzyć instytut Made in China? Byłby tani - zatrudni się grupkę Chińczyków za miseczkę ryżu (też z Chin) i po sprawie.
No i po co nam uczelnie techniczne - potrzebują laboratoriów, sprzętu, praktyk przemysłowych (ale gdzie?),…
Lepiej szkolić tysiące prawników, bo naszym największym problemem państwowym jest przecież połapanie się w monstrum przepisów, adwokatura przekrętów i oskarżanie przeciwników politycznych.
Tu pieniędzy żałować nie należy!


2010-01-16 Kulturalni sąsiedzi
że też ciągle muszę się denerwować...
Sąsiadka z piętra powyżej robi remont mieszaknia już ponad pół roku. W tym czasie mozna by zbudować dom...

Codziennie stuki, borowanie i inne hałasy na całą kamienicę. Najgorzej jest, gdy w sobotę, kiedy każdy chce się wyspać, wycie maszyn zaczyna się już  od ósmej.

I pył, winda zniszczona i zabrudzona. Żeby chociaż kiedy padło słowo przepraszam...

Sąsiad z góry bezpośrednio nade mną (chłopak ok. 20 lat), z kolei, gra w salonie godzinami w piłkę, ćwiczy jakimiś sztangami (?) łomocząc co chwilę o podłogę. Aż mi się pył sypie z sufitu.

Mieszkanie ma dwupoziomowe, więc jeśli musi - mógłby to robić wyżej. I do tego bieganie po drewnianych schodach w twardym obuwiu.
Na zwracaną uwagę uśmiecha się głupio, coś obiecuje i ... znów to samo.

Taka kultura.

2010-01-16 Oporna materia
Moich uszczypliwości ciąg dalszy....

W pracy siedzimy w jednej duzej sali, w której i szef ma swój kącik.
Demokratycznie, ale ma to i oczywiste wady - śledzi nas a zwłaszcza słuch ma doskonały. To krępujace, ale i to pół biedy.
Szef pali - dym rozchodzi się po całym pomieszczeniu. A budynek jest tak dziwnie skonstruowany, że prawie nie ma wentylacji. Otwieramy więc drzwi na klatkę schodową, ale wtedy zawiewa zimnem...
Kiedys zwróciliśmy uwagę - szef na pewien czas postarał się wychodzić na papierosa na klatkę, ale szybko wrócił do starego zwyczaju. I nic sobie z tego nie robi... A wydawało by się  - kulturalny człowiek. Co robić?
2010-01-16 na dobry początek dnia
... pyszna kawa z  ... kozim mlekiem i grzanki.
Dlaczego kozie mleko jest tak drogie? Domyslam się - nie jest produkowane na skalę przemysłową. A jest zdrowe. W ogóle  - lubię kozy.
Oto wpis w duchu twittera, do którego się przekonuję. Może dzięki temu będę tu częściej?
2010-01-16 Twitter!

Namówił mnie znajomy do korzystania z twittera.

Rzeczywiście, fajna rzecz, zwłaszcza dla kogoś jak ja - może tam coś wrzucę od czasu do czasu, skoro tutaj nie znajduję czasu (... np. teraz jest po północy).

A więc zapraszam - www.twitter.com/selfmirror 

2009-10-31 Dawno mnie tu nie było...

... i w ogóle rzadko bywam. Nie mam czasu :(((((((((
Jeśli ktoś czegoś łaskawie tutaj szuka, to ostatni wpis był w sierpniu.

Na dziś tylko powracające do mnie wieści o nadchodzącym horrorze - Codex Alimentarius. Coraz więcej materiałów, coraz głosniejszy protest na świecie. Ale czy u nas? Pora się obudzić i działać.
Parę przykładów:

http://www.youtube.com/watch?v=VmrF9KjlGsc&feature=channel

http://www.kodeks-a-zdrowie.pl/

www.stopcodex.pl 

www.naturalnenielegalne.pl 

oraz
www.anhcampaign.org
www.aferyprawa.com 
www.wolnemedia.net
www.fnbg.org 
itd. itd.  (jak się podrąży)
 

2009-08-22 Draństwo

Korci mnie aby zmienić nazwę tego bloga na "draństwo" albo nawet stworzyć taką stronę www.
Ilość zła, draństwa, głupoty, egoizmu itp. staje się tak wielka, że wymaga reakcji.
Spotykam ostatnio opinie mniej więcej takie: "Ne chce mi się już żyć w tej rzeczywistości" albo "w tym kraju".  Znam osoby, które popadają w apatię lub depresję na tym tle, sam się z tym też borykam. Inna droga to walka - ale czy nie z wiatrakami?
Sprawa nie dotyczy jednak tylko "tego kraju" i tym bardziej jest trudno się przeciwstawić źródłu zła.
Nadto, jedna z rozsądnych postaw mówi, że czemu się przeciwstawiasz, to to właśnie wzmacniasz..." . Przynajmniej w swojej świadomości.
Może dlatego niektórzy wybierają używanie życia ile się da nie bacząc na co innego?
To byłaby już krańcowa postawa straceńca - o ile świadoma zagrożeń i swej niemocy.
Mam jednak wrażenie że ogół nie jest świadom tych zagrożeń.
Trzeba obrać jakieś zrównoważone podejscie.
Oprócz naszych codziennych stresów, wszechobecnych aktów zdziczenia i prywaty, co mam na myśli?
Zaglądnij przykładowo  na www.swinskasprawa.pl  albo http://lepszezdrowie.info/Co_nam_szykuja.htm
albo (już bardziej spekulatywnie,ezoterycznie?) - http://pracownia4.wordpress.com/ksiazki/ponerologia-polityczna/
i cały cykl artukułów z http://quantumfuture.net/pl/

Chodzi o pewne globalne procesy, o czasy, które mogą zaskoczyć nas czymś straszniejszym niż orwellowskie wizje...
Ale... mimo całej beznadziejności indywidualnych akcji - jak się to wydaje na początku - to pojedyncze osoby i małe zorganizowane grupy bardziej zmieniały świat niż politycy czy nieruchawe organizacje.
Zatem, ocknijmy sie i uświadommy te fakty innym - choćby przez upublicznienie www.swinskasprawa.pl i tamtejszych tekstów i linków.
 

2009-07-17 Dziwne wybory
Zrobiło mi się smutno, gdy przeczytałem, że znów jednym z najbardziej obleganych przez abiturientów kierunków studiów jest prawo.
Cóż, mają prawo do prawa, ale dlaczego je wybierają?
Można by górnolotnie i państwowotwórczo skomentować: kraj potrzebuje ludzi twórczych, wytwarzających, np. inżynierów, dobrych nauczycieli, lepszej służby zdrowia.
Ale większość woli międlić miękką materię. Powiem dosadnie: taplać się w g…, bo takie jest nasze prawo. Monstrualne, często bez sensu, nie do ogarnięcia, niesprawiedliwe, opresyjne, niejasne, stale zmieniające się jak mu zagrają politycy i biurokraci, …
Brudna woda dla grubych ryb, pożywka dla mafiosów i pieniaczy.
Ale wróćmy do studentów. Cóż oni widzą w tej materii? Próbuję się domyślać.
Chyba chodzi o obietnicę profitów. Nie jest to, jak na młodego człowieka, dumny powód, co najwyżej świadczy o tym jak mamona zawładnęła i tymi, którzy z racji wieku i energii powinni bardziej niż inni podążać za czystszymi i wznioślejszymi ideami. W zamian ogłupiające wkuwanie paragrafów przez parę lat, potem aplikacje w dusznych i ponurych gmachach, stałe śledzenie kolejnych wypocin legislatorów. I brak gwarancji kariery w hermetycznym światku korporacji zawodowej. W moim odczuciu – nieciekawy los.
Nie sądzę też, aby byli to naprawiacze świata – przynajmniej w swojej masie.
Prestiż? Może gdzieś na prowincji, ale czy zdrowy na umyśle człowiek obdarzy prestiżem adwokata, który za pieniądze i posiłkując się lukami lub kruczkami prawa wybroni gangstera?
A może sędziego, który wymierza surową karę za jakieś drobne niedopatrzenie podatkowe lub za przysłowiowe handlowanie pietruszką na ulicy przez biedną emerytkę? A umarza sprawy będące ewidentnie bezczelnymi przekrętami na dużą skalę.
Rozmyślam nad postawą a nawet nad charakterem adeptów prawa. Jest coś niepokojącego, gdy młody człowiek chce się uczyć owych sztuczek aby lawirować w zaułkach prawa i de facto manipulować ludźmi. Gdy zgadza się na taką rzeczywistość (zamiast młodzieńczego buntu) i nawet gotów jest ją wykorzystywać dla partykularnych potrzeb swoich lub mocodawców.
W prokuratorach jest jakaś pasja dowalenia, osaczenia, często małostkowość . Oczywiście, trzeba ścigać złoczyńców, ale zauważmy że obie strony wykazują podobne postawy – przechytrzyć drugą stronę. Nieciekawy rys psychologiczny.
O adwokatach już wspomniałem w aspekcie negatywnym, ale są potrzebni i warci docenienia -jeśli służą obronie słabszych i pokrzywdzonych, ale to niewdzięczna praca, wobec tak niedoskonałego a nawet niesprawiedliwego prawa. Nie wybrałbym takiego zawodu – to nie moja bajka.
Sędziowie sądzą często bezdusznie - wg litery tego ułomnego prawa – daleko tu do idei sprawiedliwości. Też mocno frustrujące. Wystarczy pooglądać sobie w TV programy red. E. Jaworowicz, by zwątpić w nasz system prawny i morale wielu jego urzędników. Bo dochodzi do tego koteryjność, środowiskowe sitwy, uległość wobec lokalnych władz.
...
2009-03-14 Telewizja - wróg publiczny
(w formie listu do programów TV)

Na fali takich wydarzeń jak strzelanina w szkole w Niemczech (przedtem w USA, itd.) a także w kontekście licznych naszych przykładów przemocy w rodzinie i na ulicy, w programach informacyjnych i publicystyce dziennikarze telewizyjni i politycy zadają pytanie jak do tego mogło dojść, ubolewają nad młodzieżą i społeczeństwem w ogóle.

Co za hipokryzja!

To telewizja, polska i zagraniczna, demoralizuje społeczeństwo.
8/10 filmów i to często już począwszy od godz. 20. (!), to filmy o przemocy, strzalaniny, filmy o złych instynktach, zbrodniach, horrory i różne mroczne opowieści - wszystko co wsącza w ludzi wyobrażenie, że to jest normalne, że świat jest zly i brutalny. Nie był by taki (przynajmniej w dużym stopniu), gdyby nie dziesięciolecia takiej indoktrynacji ...
To wina zarządów telewizji (i innych mediów), które kierując się zyskiem, oglądalnością, nakręcają bez sumienia ten proceder. Zauważmy, że to co jeszcze wartościowe liczy się coraz mniej, spychane jest w ramówce do jakichś zupełnie niepraktycznych godzin emisji.

Parafrazując: "nie płaczcie nad innymi - zapłaczcie nad sobą". A może przyszedł czas abyście byli, wraz ze swoimi politycznymi mocodawcami, publicznie napietnowani a nawet formalnie oskarżeni?
2008-04-06 Dumne miejsca - cd.
Nie było mnie tu już bardzo dawno - nie  przez to, że nic się nie działo, ale przeciwnie - działo się tyle, że nie było czasu akurat tutaj się wypowiedzieć...
Wracam do tematu "dumnych miejsc" w Warszawie, tj. tych, które przynajmniej powinny takie być...
Sejm - centrum naszego życia politycznego, państwowości, miejsce odwiedzane przez wycieczki krajowe i zagraniczne, teoretycznie nasza wizytówka.

A jak wygląda okolica 50 m od Sejmu? (zdjęcia z komórki)









Skontaktuj się
Temat:
Treść:
Podpis:
E-mail:
 
Księga gości - zapraszam! (kliknij w ten napis)
 
Zobacz serwisy INTERIA.PL